Trasa dojazdu

Upadły przez decyzje podatkowe. JTT i Optimus wciąż bez ostatecznej decyzji

Dwie głośne sprawy sprzed dekady. W obu przypadkach upadły wielkie firmy: Optimus i JTT. W obu skarbówka zakwestionowała import komputerów, w obu do tej pory właściciele nie doczekali się odszkodowania. A chodzi o kilkadziesiąt milionów złotych.

Pierwsza sprawa to Optimus: już w 2003 r. Najwyższy Sąd Administracyjny uznał, że decyzje urzędników skarbowych były niezgodne z prawem. Minęło 11 lat, Optimus zdążył się połączyć z CD Projekt, a odsetki z odszkodowania już przewyższają kwotę podstawowych roszczeń. 

Tyle, że nikt tych pieniędzy dotąd nie zobaczył - CD Projekt domaga się 35 mln zł, z odsetkami kwota przekracza już 70 mln zł. 

W wielokrotnie przekładanej sprawie Sąd Okręgowy w Krakowie kilka dni temu... nie wydał wyroku. Zamiast tego wskazał, że strony - czyli CD Projekt i Skarb Państwa - powinny się dogadać do 21 lipca. 

Nie mniej ciekawie jest w sprawie JTT Computer. Przypomnijmy, wrocławska spółka w latach 90. eksportowała komputery na Słowację, a potem sprowadzała do szkół w Polsce - dzięki temu sprzęt miał zerową stawkę VAT. Urzędnicy skarbowi uznali to za złamanie prawa.

I w 1999 r. nałożyli 10,5 mln zł domiaru podatkowego. Choć w 2003 r. sąd administracyjny oczyścił JTT z zarzutów, rok później spółka i tak zbankrutowała.

Jej spadkobierca, fundusz MCI Management, wciąż walczy o odszkodowanie. Sprawa jest o tyle ciekawa, że fundusz już wygrał w 2013 r. ponad 46 mln zł. Co więcej, pieniądze leżą na koncie MCI. Tyle, że MCI... nie może ich ruszyć. 

Od wyroku odwołała się bowiem Prokuratoria Generalna. A Sąd Najwyższy uchylił wyrok i kazał - już po raz trzeci - rozpatrzyć sprawę. 

Właśnie opublikowano pisemne uzasadnienie wyroku. Wynika z niego, że sąd kwestionuje transakcje zarządu JTT z lat 2000-2003, polegające na "wyprowadzeniu ze spółki znacznych kwot, sięgających kilkunastu milionów złotych i przekazywaniu tych kwot do spółek zależnych, udzielaniu im wielomilionowych pożyczek, gwarancji i poręczeń".

SN chce, by wyjaśniono, czy gdyby tych pieniędzy nie wyprowadzano ze spółki, to JTT też by upadło.

MCI obstaje przy swoim: twierdzi, że zarząd podejmował wszystkie możliwe działania, by ratować firmę. A "jedyną przyczyną upadłości były wadliwe decyzje podatkowe".

 

Autor: Tomasz Grynkiewicz

Źródło: biztok.pl