Trasa dojazdu

Polski rząd podnosi podatki. Wpływy spadają. Skąpy dwa razy traci?

Tam gdzie rząd podnosi podatki, wpływy spadają. Tam gdzie ich choćby nie rusza, rosną - takie wnioski płyną z raportu „Fiskalny Obłęd. Punkt krytyczny krzywej Laffera przekroczony", przedstawionego przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.


ZPP prześledziło wpływy podatkowe budżetu państwa na przestrzeni ostatnich lat, krzyżując je ze stawkami podatkowymi oraz innymi wskaźnikami, takimi jak PKB, nakłady inwestycyjne, czy poziom bezrobocia.

- Dla każdego kto nie jest zaślepiony ideologią, wnioski są oczywiste i jednoznaczne. Mamy do czynienia ze spadkiem wpływów podatkowych w obszarach, w których rząd „majstrował" podnosząc podatki, czyli głównie w najważniejszych z punktu widzenia przychodów budżetu państwa podatkach: VAT i akcyzie. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że ten trend w 2014 roku się pogłębi - powiedział Mariusz Pawlak, Główny Ekonomista ZPP.

Według szacunkowych danych Ministerstwa Finansów, dochody budżetu państwa w 2013 roku wyniosły 279 151,2 mln zł, z czego 241 650,9 były to dochody podatkowe. Oznacza to sumę łącznie o 8 443,9 mln zł niższą niż rok wcześniej.

Zgodnie z ustawą budżetową na 2014 rok, dochody budżetu w tym roku mają wynieść jeszcze mniej, bo zaledwie 277 782,2 mln zł.

Nawet ta prognoza może się jednak okazać zbyt optymistyczną. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy 2014 roku dochody budżetu wyniosły 48 701,9 mln zł, z czego 45 278,4 były to dochody podatkowe (VAT: 25 148,1 mln zł, akcyza: 9 131,1 mln zł, PIT: 6 910,7 mln zł, CIT: 3 842,6 mln zł). Wpływy z podatku akcyzowego, w stosunku do planu na cały rok, zostały zrealizowane zaledwie w 14,7%. Jeśli taka sytuacja się utrzyma, to z samej akcyzy budżet dostanie w tym roku prawie 7,5 mld zł mniej niż zakładano! Tylko w styczniu i lutym wygenerowany został deficyt budżetowy na poziomie 11 734,7 mln zł.

Mimo podwyżki spadają wpływy z VAT (2011: 120 831, 2012: 120 000, 2013: już 114 715 mln).

Pazerność fiskusa i działanie krzywej Laffera, jak w soczewce skupia się na akcyzie tytoniowej. W wyniku podwyżek podatku, w ciągu 10 lat akcyza w cenie paczki papierosów wzrosła o 200%. Do 2011 roku polityka ta pozwalała Ministerstwu Finansów zwiększać wpływy budżetowe, jednakże ostatecznie doprowadziła do załamania legalnego rynku papierosów, który od 2012 roku kurczy się w tempie ponad 10% rocznie. Jednocześnie odsetek palących od lat utrzymuje się na poziomie 30%. W efekcie w 2013 roku nastąpił spadek wpływów z akcyzy tytoniowej, a straty budżetu wynikające z przemytu i obrotu nielegalnym tytoniem do palenia sięgają już 5 miliardów złotych.
Z podatków przy których rząd choćby nie „majstrował" (PIT, CIT) wpływy nieznacznie, ale z roku na rok rosną.

Już na podstawie tych danych widać wyraźnie, że punkt krytyczny krzywej Laffera został przekroczony.

- Choć wszystkie fakty pokazują, że jest pewien poziom opodatkowania po przekroczeniu którego wpływy podatkowe bynajmniej nie rosną, tylko maleją - i odwrotnie - kolejni makroekonomiści lub politycy zasiadający w fotelu ministra finansów uparcie twierdzą, że jest inaczej. Oczywiście jak stawka podatkowa wynosi zero procent, to wpływy podatkowe też wynoszą zero złotych. Ale jak stawka podatkowa wynosi sto procent, to wpływy podatkowe też wynoszą zero procent. Gdzieś pomiędzy skrajnymi stawkami podatkowymi leży magiczny punkt podatkowego optimum. O tym mówi krzywa Laffera, którą dzisiaj omawiamy - powiedział Robert Gwiazdowski, Przewodniczący Rady Nadzorczej ZPP.

- Politycy zachowują się bezrefleksyjnie. Obniżki podatków w latach 2004 czy 2009 przynosiły znaczne wzrosty wpływów do budżetu. Politycy nie są jednak w stanie z tego wyciągnąć żadnych wniosków. Nie rozumiem tego - powiedział Cezary Kaźmierczak, Prezes ZPP, na dowód czego przedstawił dane z Raportu, z których wynika, że w 2004 roku nastąpiło obniżenie podatku CIT przez rząd Leszka Millera z 27% do 19% i wprowadzenie liniowego podatku PIT dla przedsiębiorców działających w oparciu o wpis do ewidencji działalności gospodarczej, także w wysokości 19%. Nastąpiła też redukcja najwyższej stawki PIT z 40% do 32% od 2009 roku, o czym zdecydowano jeszcze w czasach, gdy premierem był Jarosław Kaczyński.

Pierwsza z tych zmian doprowadziła już w 2005 roku do wzrostu wpływów z CIT o prawie 1,7 mld zł, pomimo spadku dynamiki PKB z 5,3% do 3,6%. Miała też z pewnością swój udział w radykalnej poprawie wzrostu gospodarczego w roku 2006 (6,2%) oraz dwóch kolejnych latach (odpowiednio: 6,8% i 5,1%). Przy czym warto zauważyć, że przed obniżką CIT, nawet szybszy wzrost PKB w 2003 roku (o 2,5 pkt proc.) nie uchronił budżetu przed utratą niemal miliarda złotych dochodów z tego podatku. Jednym z bardziej widocznych skutków redukcji CIT były także wyższe już w 2004 roku o prawie 10 mld zł nakłady inwestycyjne.

- Powtarzamy po raz tysięczny: zbyt wysokie podatki szkodzą gospodarce. Zbyt wysokie stawki podatkowe nie powodują wzrostu wpływów podatkowych, tylko ich obniżenie. Dzisiaj po raz kolejny przedstawiamy na to dowody - powiedział Robert Gwiazdowski, Przewodniczący RN ZPP.

 

źródło: gazetaprawna.pl/Jnformacja prasowa